gototopgototop

O Norwegii ogólnie i w szczegółach

DrukujEmail

Flaga Norwegii thumbnailBez wątpienia wizytówką Norwegii są fiordy - wąskie, długie, głęboko wrzynające się w ląd, często rozgałęzione i głębokie zatoki morskie o nierównym dnie, stromych i skalistych zboczach. Fiordy norweskie powstały przez zatopienie doliny (żlebu) lodowcowej, i tworzą niezapomniany jedyny w swoim rodzaju cud natury. Najbardziej popularny i konieczny do zobaczenia w Norwegii fiord to Geiranger.  Najdłuższy (ponad 200 km) i najgłębszy (ponad 1300 m) to Sognefiord.

 

  • Troszkę ogólnie o Norwegii
  • Jak dojechać na miejsce?
  • Nieco o pogodzie i klimacie...

Zakaz palenia w miejscach publicznych, popularność hot dogów i gofrów, zasada, że pieszy ma zawsze pierwszeństwo oraz powszechnie używany angielski – to jedne z pierwszych oznak, że przybyłeś do Norwegii.

Pierwszą rzeczą, którą po przyjeździe do Norwegii na pewno odczuje organizm, jest klimat. Nadmorskie położenie kraju skutkuje częstymi opadami deszczu i podmuchami wiatru. Dlatego każdy pogodny dzień wykorzystuje się na wszelkiego rodzaju wycieczki, spacery czy pikniki.

Lokalizacja Norwegii wpływa także na długie noce zimą oraz długie dni w okresie letnim. Dlatego rytm dnia przywieziony z Polski początkowo zostanie zaburzony. Zimowym lekarstwem na to jest spożycie nadmiernych ilości czarnej kawy (jeden z najwyższych współczynników na świecie) oraz wizyty w solarium.

Na powitanie mówi się zazwyczaj „hei”, czyli „cześć”. W użyciu jest również „god dag”, tj. „dzień dobry”. Przy drugim spotkaniu Norweg przywita „takk for sist”, co oznacza „dziękuję za ostatni raz”. Samego słowa „dziękuję” używa się tu często, dziękując dosłownie za wszystko. Odpowiedzią powinno być „vare sa godt” – „proszę bardzo”. W Norwegii do wszystkich mówi się per ty (także w urzędach). Podczas niezobowiązujących rozmów porusza się tematy dość błahe. Nie jest tajemnicą, ile się zarabia bądź ile wydaje na mieszkanie.

Dyskutując jednak, lepiej wyczuć, czy Norweg orientuje się w temacie – zawstydzony bowiem swoją niewiedzą, może następnym razem nas grzecznie unikać. Dużym nietaktem jest krytykowanie Norwegii (nawet bez złych intencji). Łatwo zauważyć, że Norwegowie bardzo kochają swój kraj i „wszystko, co norweskie, jest najlepsze”. Inną sprawą jest to, że tutaj nie krytykuje się innych, np. pracodawca znajdzie każdą okrężną drogę, aby skrytykować źle wykonaną pracę, byle tylko nie urazić pracownika.

Flaga Norwegii

Norwegowie nie dbają pedantycznie o porządek na ulicach, które dość często są zaśmiecone. Sami mieszkańcy kraju są spontaniczni i głośni. Mimo że nierzadko się kłócą między sobą, to przeważnie nie dochodzi do rękoczynów. Często wyśmiewane w Polsce bezstresowe wychowanie skutkuje tym, że przeciętny Norweg nie traktuje przemocy fizycznej jako argumentu.

Odwiedzając Norwegów w ich domach, trzeba pamiętać o zdejmowaniu butów i podziękowaniu za posiłek. Gospodarze będą bowiem zachwalać swoje kulinaria, oczekując pochlebstw. Do obiadu serwowana jest woda z kranu, która jest równie czysta jak ta kupiona w sklepie. Energia jest tu tania i w 99 proc. pochodzi z elektrowni wodnych, dlatego Norwegowie nie oszczędzają i często nie gaszą w ogóle światła, nawet jak ich nie ma w domu.

W Norwegii nikt nie może być dyskryminowany ze względu na płeć, wyznanie, wiek, inwalidztwo, narodowość, rasę czy orientację seksualną. Dlatego codziennie można się spotkać z widokiem np. mężczyzn pracujących w przedszkolu czy kobiet na budowie.

Michał Mazurek (http://wiadomosci.onet.pl/1412644,2678,kioskart.html)

 

Pogoda

Pomimo północnego położenia Norwegia generalnie ma łagodny klimat z chłodnym latem i łagodną zimą. Ciepłe wody północnych prądów atlantyckich, będące przedłużeniem prądu zatokowego, przepływające wzdłuż zachodniego wybrzeża Norwegii przynoszą krajowi cieplejszy klimat niż w innych krajach na tej samej szerokości geograficznej.

Morski klimat przeważa generalnie na przybrzeżnych wyspach i nizinach , a większość krajowych fiordów i portów pozostaje nieoblodzone przez cały rok. W Bergen średnia najwyższa temperatura stycznia to 3'C, a średnia lipca to 19'C. Największe opady są wzdłuż zachodniego wybrzeża, z opadem atmosferycznym zmniejszającym wyspy. Średni roczny opad w Bergen to 1930 mm.

W środkowej części przeważa bardziej kontynentalny klimat. Zima jest typowo łagodniejsza a lata cieplejsze. W Oslo najwyższa średnia temperatura stycznia to 5'C, odrobinę wyższa niż w Bergen, jednak najwyższa średnia temperatura jest znacznie wyższa bo 28'C. Opad jest tu generalnie niższy niż na zachodnim wybrzeżu: średnio 760 mm rocznie.

W wysokich rejonach północnej Norwegii klimat jest subarktyczny, chociaż temperatury są znacznie łagodniejsze w przybrzeżnych obszarach.


Jak dojechać


Promem z Gdańska, Gdyni lub Świnoujścia do Szwecji i dalej samochodem. Należy pamiętać, że od promu mamy do przejechania minimum 1000 km, z czego 500 km przez góry.

Można również jechać przez Niemcy i Danię. Połączenia promowe z Norwegią kosztują tyle samo co z Polski tyle, że do portu w Danii jedziemy autostradą. Opcja dla wędkarzy jadących do środkowej i południowej Norwegii.
Należy pamiętać o przeprawach promowych przez fiordy oraz o niektórych płatnych mostach i drogach.

Ostatnio pojawiła się ciekawa opcja połączeń lotniczych. Np. Warszawa-Oslo-Bodo Norwegianem lub Warszawa-Oslo Wizzairem i Oslo-Alesund SAS-em. Cena wychodzi porównywalna z promem ale zysk czasowy jest kolosalny.

Nieskażona natura to rzeczywiście największy skarb Norwegii

(Źródło: Alicja Dąbrowska, www.onet.pl)

Siedzę w gorącym jacuzzi na najwyższym, dziewiątym pokładzie promu "Midnatsol" (niemal w całości odkryty). Wanny są dwie (wchodzi się do nich po olbrzymich głazach), poza tym wielki taras z tekowymi meblami, przeszklony bar i... lądowisko dla helikoptera. Prócz mnie nie ma nikogo - od rana pada i jest dość chłodno, choć mamy dopiero początek września. A ja wystawiam głowę z gorącej wody, by zerkać na przesuwające się za burtą brzegi. Krajobraz tonie w deszczu i mgle, ale i tak jest zachwycający. Płyniemy raz fiordem, raz otwartym morzem. Kapitan może zmieniać marszrutę zależnie od warunków - jeśli zanadto buja czy daje się we znaki prąd - na tym właśnie polega urok rejsów promami linii Hurtigruten.

Mijamy setki skalistych wysepek i półwyspów - jedne nagie, inne porośnięte lasami, z niemal pionowych skał spadają srebrzyste nitki wodospadów, gdzieniegdzie sterczy biało-czerwona latarnia morska. Natura oszałamia wszystkimi odcieniami zieleni i szarości. Tam, gdzie brzeg jest nieco mniej niegościnny, wyrastają małe, kolorowe osady, przystanie i samotne drewniane domki jak z obrazka (najwięcej jest żółtych i rdzawoczerwonych). Żadnych płotów, strome dachy z szarej dachówki w rybią łuskę, czasem z kamiennego łupka, a czasem porośnięte murawą. Nic dziwnego, że droga morska wzdłuż wybrzeża została uznana - m.in. przez National Geographic i Pascala - za jeden z najpiękniejszych szlaków świata.

Żegluga jest możliwa przez cały rok, a to za sprawą ciepłego golfsztromu, który opływa brzegi Norwegii. Trasa - od położonego na najdalszej północy Kirkenes po Bergen na południu (lub w drugą stronę). Podróż trwa 11 dni, a wielki prom (dziewięć poziomów, do tysiąca pasażerów na pokładzie, większość w dwuosobowych kabinach) zawija do 35 portów, które można zwiedzić. W małych postój trwa ok. 40 min, w dużych - kilka godzin. I tak od 114 lat. Pierwszy statek wyruszył 2 lipca 1893 r. z Trondheim do Hammerfert, by połączyć odległe krańce kraju. Dziś 11 promów Hurtigruten kursuje non stop codziennie (można wsiadać w dowolnym porcie, także z samochodem). Uwaga! Nie są to statki rozrywkowe - nie ma kabaretu czy dansingów, ale jest biblioteka, kilka kafeterii, restauracje. Najwięcej pasażerów widać przy olbrzymich oknach - podziwiają widoki, oddają się lekturze.

Nad ranem budzi mnie potężne kołysanie, omal nie spadam z koi - jak dowiem się później, mijaliśmy właśnie wysunięty najbardziej na zachód przylądek Półwyspu Skandynawskiego. Przyklejam nos do bulaja...

Wysoki sezon trwa od Wielkanocy do końca września; godne uwagi są także rejsy zimowe od listopada do marca - nie jest zbyt zimno, ok. 5 stopni, a znacznie taniej: noc na statku (plus posiłki) kosztuje 1063 korony, latem - ok. 1413. W tym roku Hurtigruten zaczął pływać na Grenlandię (17 tys. 952 korony za dziewięć dni), a w planach jest Antarktyka;

www.hurtigruten.com

***

Alesund, w którym zaokrętowaliśmy się na prom, to znany port eksportujący ryby i owoce morza (robią tu też meble i wyposażenie statków). Na nabrzeżu stoi więc pomnik rybaka z siecią, a tuż obok - staruszki wyjmującej z beczki śledzie. Takich zabawnych figur jest w mieście o wiele więcej. Jednak Alesund to przede wszystkim jedno z największych skupisk architektury art nouveau na świecie. W 1904 r. wielki pożar podsycony przez sztorm strawił niemal całą drewnianą zabudowę, pozostawiając 10 tys. osób bez dachu nad głową. Tragedia odbiła się szerokim echem, z wielu krajów nadeszła pomoc (zaangażował się też cesarz Niemiec Wilhelm II), było więc możliwe zbudowanie Alesund na nowo. I tak do dziś można podziwiać 420 budynków w stylu secesyjnym, każdy inny. Zdobne w wieżyczki, kute balkoniki, na fasadach kolorowe ornamenty: girlandy róż, rzędy karczochów, lilie, powoje, no i motywy norweskie nawiązujące do epoki wikingów. W kamienicy zamożnego aptekarza powstało Muzeum Secesji (bilet 50 koron, ulgowy 25) - wsiadamy tu w wehikuł czasu, który przenosi nas w rok wielkiej katastrofy i opowiada o młodych architektach w trzy lata odbudowujących miasto ze zgliszcz.

Liczące dziś 41 tys. mieszkańców Alesund ujrzymy jak na dłoni, jeśli wespniemy się na górę Aksla (189 m n.p.m.) po 418 schodkach (my wjechaliśmy busikiem) - rozłożone na wąskim półwyspie i paru wysepkach miasto z oceanem szarych dachówek w rybią łuskę oblewają wody kilku fiordów i Morza Norweskiego.

Niedaleko stąd mamy skansen - Muzeum Regionu Sunmore (bilety 65 i 15 koron). Już w IX w. istniała tu osada. Oprowadza nas przewodniczka w stroju kobiet z czasów wikingów: długa suknia z samodziału i czerwony fartuch spięty u góry koralikami, do tego skórzany pas z sakiewką. W porcie stoją kopie średniowiecznych statków - handlowych (szerokie, płaskodenne) i wojennych (wyższe i smuklejsze, o ostrych dziobach - wbrew temu, co znamy z filmów, łodzie wikingów wcale nie były bogato zdobione). W hangarze oryginalne łodzie rybackie z XVIII-XIX w., posklejane z kawałków drewna (nadawano im szerszy kształt, by lepiej opierały się falom) i wielkie kotwice obciążone kamieniami. Przy ścieżce stoi rząd ślicznych chatek z grubych bali o spiczastych dachach obłożonych torfem i porośniętych murawą. To tzw. kyrkjebuer - "domki kościelne" z połowy XVII w. Wykorzystywali je mieszkańcy gór, którzy w sobotę/niedzielę przybywali do kościoła w dolinie. Tu odpoczywali po wędrówce i trzymali odświętne ubrania. Jest też kilka kurnych chat bez okien (powszechnie mieszkano w takich jeszcze w XIX w.), stara szkoła i parę obejść zamożnych chłopów. W sumie ponad 50 budowli malowniczo wkomponowanych w zielone pagórki.

Nie możemy opuścić Alesund, nie odwiedziwszy największego w kraju oceanarium. Park Oceanu Atlantyckiego leży 3 km za miastem. Wciśnięto go - dosłownie - w nadbrzeżne skały, które sterczą nawet pośrodku holu, a największy basen z rybami i morskimi stworzeniami to "wygrodzona" w morzu skalna grota, którą oddziela od widzów 26-centymetrowa szyba. Najlepiej zajrzeć tu w porach karmienia ryb przez płetwonurka o 13 i 15.30 (wstęp 100 koron, dzieci 55).

www.atlanterhavsparken.no , www.visitalesund.com , www.jugendstilsenteret.no

***

W Bergen, zwanym "bramą do fiordów", opuszczamy pokład "Midnatsol". 240-tysięczne miasto na poszarpanym brzegu zatoki Vagen, pomiędzy siedmioma wzgórzami, jest bardzo zielone (choć leży na podobnej szerokości geograficznej co Alaska, temperatury rzadko bywają ujemne). Co krok sterczą skały, bywa, że zamykają wyloty ulic. To drugie po Oslo miasto Norwegii, dawna stolica i miejsce koronacji królów, do XVII w. największe w całej Skandynawii.

Promienie zachodzącego słońca złociście oświetlają drewniane kamieniczki o ostrych dachach. Jedno- i dwupiętrowe, zwrócone frontem do portu, patrzą na wodę. Kolorowe domki zdają się w nieskończoność ciągnąć w głąb, wzdłuż ułożonych z bali i desek wąziutkich uliczek. Przekrzywione dachy i ściany, pozostałości kantorków i żurawi. Pełno tu sklepów z dość drogimi, ale pięknymi pamiątkami (królują renifery, trolle, swetry w norweskie wzory, ale przede wszystkim filc, nie oprę się mu i ja), niedaleko rozłożył się targ rybny (można dostać nawet kawałki wędzonego wieloryba; choć od 1986 r. obowiązuje na świecie zakaz połowu wszystkich dużych gatunków, Japonia Islandia i Norwegia nie zaprzestały wielorybnictwa, wykorzystując nieprecyzyjny przepis). To część dawnego Bryggen, od 1979 r. na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Od 1360 r. przez trzy wieki (ostatni niemiecki kupiec opuścił Bryggen w 1764 r.) znajdowało się tu założone przez Niemców jedno z czterech - obok Londynu, Brugii i Nowogrodu - przedstawicielstw Hanzy w Europie. Było to niemal państwo w państwie, zamieszkane przez samych mężczyzn, rządzące się własnymi prawami. W szczycie potęgi tego handlowego związku miast pracowało w Bryggen 2 tys. Niemców (mogli zakładać rodziny, dopiero wróciwszy do ojczyzny po zakończeniu kontraktu) Czym handlowano? W zamian za ryby i rybi olej sprowadzano zboże, mąkę, słód, ubrania.

W domu z 1704 r. mamy arcyciekawe Muzeum Hanzeatyckie (bilet 45 koron). W środku krzywe podłogi i sufity, koślawe schodki i wszechobecny rybny zapach. Na parterze pełno pras do ubijania ryb w beczkach i narzędzi do ich znakowania (każda rodzina miała swój znak). U sufitów wiszą sztokfisze - ususzone na kość dorsze (Norwegia to wciąż światowy gigant w produkcji i eksporcie tego przysmaku, zwłaszcza do krajów śródziemnomorskich, znanego tam jako bacalao). Najciekawsze są chyba mieszkania hanzeatyckich kupców, ich uczniów i pomocników. Można by je nawet uznać za... praprzodków hoteli kapsułowych. W małych pokojach całą ścianę zajmują piętrowe łóżka zamykane na drzwiczki (na wewnętrznej stronie dostrzegam pin-up-girl sprzed wieków - malowany portret wydekoltowanej kobiety). Wyposażenie skromne: stojak z miską i dzbankiem na wodę, wieszak na ręczniki, szafeczka. A w kantorku - biurko, krzesło i księgi rachunkowe. Z obawy przed pożarem sypialnie i biura nie były ogrzewane, każdy dom miał wspólną salę z piecem, gdzie gotowano, jedzono, spędzano wolny czas. Muzeum Hanzeatyckie to również drewniany Dwór Artusa kilkaset metrów dalej, w którym zachowały się sale obrad z długimi stołami i ławami, a w piwnicy - kuchnia z wielkim kominkiem, miedzianymi kotłami i czerpakami. Tu odbywały się narady, sesje sądu, uroczystości. Tuż obok wznosi się kościół Najświętszej Marii Panny z XII w., do którego uczęszczali kupcy Hanzy. Kamienna świątynia to najstarszy budynek w Bergen, a zarazem najwspanialszy romański kościół w Norwegii. Wnętrze kryje średniowieczny pozłacany poliptyk z Matką Boską i Dzieciątkiem oraz niezwykłą drewnianą ambonę, całą w kolorowych główkach aniołków, girlandach kwiatów i owoców (ufundowali ją kupcy, uchodzi za najświetniejszy przykład sztuki barokowej w kraju).

W 1349 r. Bergen zdziesiątkowała dżuma, to portowe miasto ze swej natury nieustannie było narażone na epidemie. W miejscu średniowiecznego szpitala św. Jerzego dla trędowatych powstało Muzeum Trądu. Czworobok drewnianych parterowych budyneczków z XVIII w. okala dziedziniec wykładany brukiem i wielkimi kamiennymi płytami, na środku rozłożyste drzewo. Niestety, jesteśmy tuż po zamknięciu sezonu - od 1 września nieczynne aż do połowy maja (Uwaga! podobnie jest w wielu ciekawych miejscach - działają o wiele krócej, np. godzinę-półtorej, a nawet zamykają podwoje do lata; z tego powodu nie udało nam się zwiedzić katedry i Sali Hakona w rezydencji królewskiej - obydwie z XIII w.). Zaglądamy przez okna - na ścianach ryciny przedstawiające ofiary trądu (jego prątki odkrył w 1873 r. dr Armauer Hansen, działający w Bergen lekarz i naukowiec). Wraz ze szkolną wycieczką zaglądamy do barokowego kościoła, który przynależy do kompleksu. Cały w surowym drewnie, na ścianach reszki malunków, w ołtarzu obraz olejny z Jezusem uzdrawiającym trędowatych, a ławki są zmyślnie "zamykane" na drzwiczki.

To w Bergen urodził się (1843), spędził część życia i tworzył Edward Grieg, najsłynniejszy norweski kompozytor i jeden z najwybitniejszych przedstawicieli nurtu romantycznego na świecie. Wiele dowiemy się o nim na Troldhaugen - Wzgórzu Trolli - gdzie znajduje się jego muzeum. Nowoczesny gmach tonie w zieleni. Wśród licznych pamiątek po kompozytorze zwraca uwagę czepeczek i sukienka, w której był chrzczony (długa, błękitna szata, bogato haftowana, z 1770 r., po przodkach), a ponadto kufer podróżny i stroje, w jakich występował na koncertach. Na pagórku tuż obok wznosi się jego piękna drewniana willa, bladożółta, z widokiem na zatokę Vagen. Na ścianach wieńce laurowe, mnóstwo zdjęć i sztychów (szkoda, że niepodpisane), są też oryginalne meble z końca XIX w. i czarny Steinway Griega (odbywają się tu koncerty). A poniżej, nad samą wodą, stoi
hytta - maleńka czerwona chatka z drewna, w której komponował. Można zajrzeć tylko przez okno - mieści się tu pianino, biurko, piecyk i fotel. Nad nią niemal w rozpadlinie skalnej ulokowano salę koncertową, która niczym „kaskada” spada w dół. „Little giant”, jak bywa nazywany przez rodaków Grieg, miał tylko 152 cm wzrostu, jego skromny pomnik stoi tuż obok. A kolejny - w centrum, przy secesyjnym Teatrze Narodowym z 1909 r. (najstarszy w Norwegii, www.dns.no ). Niedaleko upamiętniono innego XIX-wiecznego muzyka: Ole Bull, wirtuoz skrzypiec i kompozytor, stoi na kamieniu, kaskada wody spływa u jego stóp. W mieście nie brak są też zabawnych postaci z brązu, jak bosonogi chłopiec leżący pod schodami biblioteki czy dziewczyna w drzwiach baru McDonald's.

Muzeum Sztuki posiada dużą kolekcję obrazów Edwarda Muncha, jednego z prekursorów ekspresjonizmu, zaś sąsiadujące z nim Muzeum Sztuki Użytkowej Zachodniej Norwegii chlubi się zbiorami chińskimi, jednymi z najwspanialszych w Europie (m.in. bajeczne stroje z haftowanego jedwabiu, posągi Buddy, sylwetki wojowników, wyroby z porcelany i jadeitu, które zgromadził w XIX w. generał Munthe). Szkoda, że dopiero jakiś czas po mojej wizycie miano tu otworzyć wystawę poświęconą... robieniu na drutach.

Stavkyrke - charakterystyczne drewniane kościoły o oryginalnej konstrukcji słupowej, stromych dachach i kunsztownej snycerce, wznoszono bez użycia gwoździ. Jeszcze w XIX w. było ich ponad tysiąc, do dziś przetrwało 21 oryginalnych, a wraz z kopiami będzie ich 28. Ten w Bergen spłonął w 1992 r., podpalony przez satanistów. Wspinamy się na zalesione wzgórze, by obejrzeć jego replikę. Z wysokiego dachu krytego wycinanymi w ząbki deseczkami sterczą w cztery strony świata niby-rzygacze o kształcie ni to smoków, ni to łodzi wikingów z żaglami. - Miały odpędzać złe moce - tłumaczy nasza przewodniczka.

Wieczorem wagonik na szynach wiezie nas na wzgórze Floien. Z tarasu popularnej restauracji widok jest niezapomniany - u stóp mamy całe Bergen migoczące światłami (równie pięknie prezentuje się oglądane z punku widokowego przy schronisku młodzieżowym, w którym nocujemy).

Schronisko Bergen Vandrerhjem Montana (dojazd autobusem 31) - nocleg w pokoju kilkuosobowym ok. 180 koron, w sezonie 230,

www.montana.no , www.visitbergen.com

***

Do Ulvik mamy z Bergen nieco ponad 100 km, ale jedzie się długo - droga niemal cały czas biegnie wzdłuż Hardangerfjord, przeciskając się raz za razem przez tunele (Norwegia bije chyba światowe rekordy w ich liczbie). To drugi fiord w kraju - ma 179 km długości, w najgłębszym miejscu liczy ok. 800 m (najdłuższy, Sognefjord, ma 204 km, w najgłębszym miejscu 1308 m). Podziwiamy niezliczone wodospady, kaskady, rwące strumienie, a na horyzoncie góry z czapami lodowców. Dużo tu ekologicznych elektrowni wykorzystujących siły natury. Im głębiej fiord wciska się w ląd, tym więcej łagodnych pagórków, a okolica bardziej sprzyja rolnictwu (w całym kraju ziemie uprawne zajmują zaledwie 3 proc. powierzchni). Dużo tu zwłaszcza jabłoni i wiśni rosnących w równiutkich rządkach, jak pod sznurek. Co za sielski krajobraz! Gdyby nie mżawka i szare niebo, można by odnieść wrażenie, że jesteśmy w Toskanii, a sady to winnice...

Okolice Ulvik to królestwo cidru - musującego napoju z jabłek. Powstaje w procesie kilkumiesięcznej fermentacji jabłkowego moszczu, zawiera od kilku do dziesięciu procent alkoholu. - Można go pić jako aperitif, drink, pasuje też do drobiu czy ryb - zapewnia Nils (blondyn w średnim wieku, w norweskim swetrze), który częstuje nas na farmie swoim Hardanger cider. Ma 7 tys. jabłoni i produkuje rocznie 20 tys. butelek (cztery lata temu zaczynał od 5 tys.). - W październiku gnieciemy jabłka, które potem fermentują, po dwóch-trzech tygodniach dodaje się cukier. Gdzieś w czerwcu-lipcu cidr będzie gotowy. Na jeden litr potrzeba 1,5 kg jabłek - opowiada. Butelka cidru kosztuje 138 koron - niestety, nie można go kupić u Nilsa, choć tu smakuje najlepiej (przepisy są w tej kwestii bardzo surowe - dystrybucja tylko via monopol państwowy i hotele). Nils produkuje też pyszny sok z jabłek - gęsty i ciemny niczym ten z gruszek.

W Ulvik, wprost cudownie rozłożonym na malowniczym brzegu Hardangerfjord, znajduje się Hjeltnes - najstarsza w kraju szkoła ogrodnicza (1901), wciąż czynna. Otoczony pięknym parkiem drewniany budyneczek przegląda się w wodach fiordu.

Niedaleko stąd do Hardanger Akvasenter - najstarszej w okolicy farmy łososi (1978). Z daleka przypomina platformy połączone pomostami. W kilku zabezpieczonych sieciami basenach na środku fiordu pływa 600 tys. ryb. Trzeba półtora roku, żeby łosoś urósł do 5 kg, kiedy można go sprzedać. Całą hodowlę nadzorują komputery (reklamowy napis głosi: AKVA smart - we make your fish talk). - Będziemy tu zawsze, dopóki będą ryby - mówi niezwykle energiczna pani Asta Haugavoll, która zawiaduje farmą i która przywiozła nas tu motorówką (my kulimy się z zimna, a ona bez czapki, w chodakach na bosych stopach!).

Do sąsiedniej wsi Osa ciągną zaś miłośnicy sztuki. A to za sprawą olbrzymiej rzeźby Stream Nest Japończyka Takamasa Kuniyasu - 3 tys. kawałków drewna ułożył on na kształt gniazda (teren prywatny, konieczne wcześniejsze zgłoszenie wizyty).

Rica Brakanes Hotel w Ulvik pięknie położony tuż nad wodami fiordu - nocleg ok. 900 koron (pokój z widokiem o 100 więcej),

www.brakanes-hotel.no , www.visitulvik.com , www.hardangerfjord.com

***

Do Flam wiezie nas niezwykły pociąg. Jego szlak wykuwano ręcznie przez 20 lat, przebijając się przez litą skałę. Uruchomiony w 1941 r., stanowi jedno z największych osiągnięć norweskich inżynierów. Chyba nigdzie na świecie połączone wagony na zwykłych torach nie mają tak stromej drogi jak tu. Różnica poziomów między stacjami wynosi aż 863,5 m, pociąg pokonuje 20 tuneli o łącznej długości 6 km. Kursuje codziennie, wożąc - głównie cudzoziemskich - turystów pomiędzy położonym na płaskowyżu Myrdal a miasteczkiem Flam nad Aurlandsfjordem, odnogą Sognefjordu. Niezwykle piękna trasa liczy 20 km, a podróż trwa blisko godzinę, po drodze kilka przystanków dla podziwiania widoków (wodospady, rwące rzeczki, majestatyczne szczyty z lodowcami, kolorowe farmy na odludziu) i robienia zdjęć. Do najbardziej malowniczych należy wodospad Kjosfossen. Tu pociąg specjalnie się zatrzymuje, podróżni wylegają z wagonów, słychać tylko trzask migawek i okrzyki zachwytu w kilku językach. Spadająca z 93 m woda zamienia się w perlistą mgiełkę, która tumanem spowija okolicę. Znienacka rozlega się głośny śpiew (są głośniki!), a długowłosa kobieta w zgrzebnej szacie, przypominająca postaci ze skandynawskich eposów, wykonuje ekstatyczny taniec na skale u stóp wodospadu.

Po drodze mijamy wędrowców i rowerzystów - możliwości aktywnego spędzania czasu są tu niezliczone. Nad Hardanger lubią także przyjeżdżać wędkarze, zwłaszcza na trocie i łososie.

Liczące 400 mieszkańców Flam (drewniane domki, parę knajpek, kościół z połowy XVII w., schronisko młodzieżowe i kemping oraz bezpłatne Muzeum Kolejki Flam) odwiedza codziennie 5-7 tys. turystów. Drogę zbudowano tu dopiero w latach 90. XX w., wcześniej można się było dostać tylko wodą lub koleją (tu zresztą kończą się tory).

We Flam można wsiąść na statek wycieczkowy i popłynąć dalej fiordem. I my tak właśnie robimy. Wraz z tłumem Japończyków, Chińczyków i Amerykanów "okrętujemy się" na "Fjord 1". Ani jednego wolnego krzesełka czy ławeczki, ale po co siadać - trzeba wciąż krążyć po pokładzie, żeby uchwycić jak najlepsze widoki. Dziś - o dziwo! - nie pada, świeci słońce, błękitne niebo niemal bez chmurki.

Po godzinie opuszczamy Aurlandsfjord i skręcamy w Naeroyfjord, jeden z najpiękniejszych w całym kraju (to zarazem najwęższy fiord na świecie, w najwęższym miejscu liczy 150 m, a góry wokół sięgają 1800 m, od 2005 r. na liście dziedzictwa UNESCO). Płyniemy wśród majestatycznych szczytów, rzadko można dostrzec kawałek płaskiego brzegu z paroma domkami czy wieżą kościoła. Tylko zieleń i szarość skał, i srebrzyste strugi wodospadów. O mijanych ciekawostkach (jak choćby o najmniejszym norweskim stavkyrke we wsi Undredal zbudowanym w 1147 r., może w nim usiąść 40 osób) donosi co jakiś czas głos z megafonu - po norwesku, angielsku, niemiecku, japońsku i po chińsku!

Rejs kończymy po dwóch godzinach w Gudvangen (zatoczka z portem i niewiele więcej), gdzie czekają już autobusy, które powiozą pasażerów do odległego o 45 km Voss. Śliczna droga biegnie wzdłuż coraz to szerszej rzeki otoczonej łąkami. Samo Voss leży nad pięknym jeziorem, nad którego brzegiem ćwiczą akurat paralotniarze. Kolorowe czasze ich lotni szybują nad lazurową wodą i soczyście zieloną trawą, w głębi majaczą ośnieżone szczyty.

I pomyśleć, że dotychczas kraj ten kojarzył mi się przede wszystkim ze swetrami w norweski wzór...

Latem, do końca września, pociągi Flamsbany kursują 10 razy dziennie, zimą - 4, w szczycie sezonu przewożą 10 tys. osób dziennie, bilet w jedną stronę - 190 koron, tam i z powrotem - 290,

www.flamsbana.no , www.visitFlam.com , www.Flambooking.com , www.fjordexperience.com

Do Oslo latają z Warszawy (stąd także do Bergen), Krakowa, Gdańska i Szczecina tanie linie Norwegian, nowe lotnisko Gardermoen znajduje się 50 km od centrum miasta,

www.norwegian.no , www.visitnorway.com

Lato nigdy się nie kończy, odnajdziesz je nad następnym fiordem

(źródło: www.gazeta.pl/turystyka)

Czy możliwe jest stwierdzenie, że tylko jedno miejsce jest najpiękniejsze na świecie? Cóż, jeżeli to miejsce tworzą pokryte śniegiem góry, opadające kilkaset metrów w dół do wąskich niebieskich fiordów, otoczone bujną zielonością krajobrazu i ozdobione raz po raz białą owieczką - jest to możliwe.

W 2005 roku fiordy Geirangerfjorden i Naroyfjorden zostały umieszczone na Liście Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Być może dlatego, że fiordy są miejscem godnym prawdziwej czci, gdzie przyroda uderza z całą swą powalającą siłą. Miejscem, w którym czujesz swą małość. Czujesz, że nie znaczysz nic w obliczu gór niczym wieże, niewyobrażalnie zielonych dolin, błękitnego morza i grzmiących wodospadów.

Albo może z powodu bliskości natury, której dotykasz, ukryty pośród otaczających ciasno ścian górskich. W czółnie, prześlizgując się bezszelestnie w poszukiwaniu wieloryba lub foki, albo na nartach, mknąc pewnie z szaleńczą prędkością w dół stromych zboczy, z zapierającym dech widokiem na kwitnące drzewa owocowe i mające po kilka tysięcy lat lodowce. Albo kiedy odwiedzasz małe gospodarstwa, ściśnięte niewyobrażalnie wysoko ponad fiordem, niemal unoszące się w czystym powietrzu.

Albo może z powodu unikalnych kościołów stavkirke lub wielu muzeów pokazujących, jak kiedyś wyglądało życie. Może to być również z powodu ekskluzywnych ośrodków spa, autentycznych i czarujących historycznych hoteli, imponującej Drogi Atlantyckiej, stawiającej opór oceanowi lub też restauracji dla smakoszy, serwujących jedzenie, dorównujące smakiem widokowi.

Może to być z powodu tych wszystkich rzeczy. Nie chcesz zobaczyć sam?

Najpiękniejsza kolej świata

Kolej Flamsbana przyciąga co roku ludzi z całego świata, by podczas 20 kilometrowej podróży pociągiem rozkoszowali się tym, co najbardziej dzikie i imponujące w norweskiej przyrodzie. Flamsbana jest jednym z najbardziej stromych odcinków kolei na zwykłych torach na świecie.

Najpiękniejszy asfalt świata

Droga Atlantycka (Atlanterhavsveien) wije się spektakularnie od jednej skalistej wysepki do drugiej, aż do paszczy oceanu i jest przypuszczalnie najpiękniejszym na świecie odcinkiem drogi. Na licznych miejscach postojowych możesz z łatwością zaparkować samochód i przespacerować kilka metrów do nagich skał lub stanowisk wędkarskich.

Najdłuższy fiord Europy

Fiord Sognefjorden wchodzi na całe 204 km w głąb lądu, a w najgłębszym miejscu osiąga 1308 m. Odnajdziesz tu jeden z najpiękniejszych i najdzikszych krajobrazów w Norwegii. Są niezwykle strome góry, piękne wodospady i fascynujący krajobraz kulturowy.

Secesja w Alesund

Kiedy podczas pożaru 23. stycznia 1904 roku Alesund zostało zrównane z ziemią, zniknęło tradycyjne norweskie miasteczko rybackie z drewnianą architekturą. W odbudowie brało udział wielu miejscowych budowniczych. Swój unikalny charakter zawdzięcza Alesund panującemu wówczas kierunkowi architektonicznemu - secesji - i dobrej pracy, wykonanej w celu stworzenia harmonii i różnorodnej zabudowy.

Lodowiec Jostedalsbreen

Przed 10 tysiącami lat Norwegia w dalszym ciągu przykryta była lodem, pozostałościami po ostatnim wielkim zlodowaceniu, zakończonym przed 18 tysiącami lat. Stopniowo klimat się ocieplał i postępował powolny proces odmrażania. Ślady po owym czasie zlodowacenia pozostały do dziś - na przykład w postaci wielkiego lodowca Jostedalsbreen, z jego wszystkimi tajemnicami i opowieściami. Jostedalsbreen stanowi obecnie centrum aktywnego wypoczynku w regionie Sognefjorden. Breheimssenter oferuje takie formy aktywnego spędzania czasu, jak wędrówki po lodowcu, wyprawy kajakowe, rafting i jazdę konną.

Preikestolen

Preikestolen (dosł: ambona) wznosi się 604 metry ponad piękny fiord Lysefjorden w regionie Ryfylke. To płaskie górskie plateau o powierzchni 25 x 25 metrów zostało przypuszczalnie utworzone przez skały, pękające pod wpływem mrozu przed 10 tysiącami lat, lecz wygląda jak wycięte nożem. Największe przeżycie czeka tych, którzy odważą się wspiąć na sam szczyt płaskowyżu, ścieżką, wiodącą przez pagórkowaty teren o różnicy wysokości 350 metrów. Pamiętaj o dobrych butach, ciepłej odzieży i prowiancie.

Propozycja wycieczki objazdowej

Podróż rozpoczynamy w Bergen, bramie do Królestwa Fiordów, jednym z najstarszych norweskich miast i dawnej stolicy kraju. Spacer po nabrzeżu Bryggen jest naturalnie obowiązkowy. Bryggen zostało wpisane na listę UNESCO, obejmującą najbardziej godne zachowania zabytki kultury.

Na północ od Bergen płyniemy promem przez fiord Sognefjorden, który wcina się 204 km w głąb lądu. Podziwu godne są strome zbocza górskie i imponujące wodospady. Wzdłuż pięknego wybrzeża płyniemy do Alesund, odbudowanego po pożarze w 1904 w stylu secesji, z licznymi wieżami, iglicami i ozdobami. Następnym przystankiem jest Molde, miasto róż i jazzu. Znany ośrodek turystyczny ze wspaniałą panoramą. Z Molde udajemy się na Drogę Atlantycką (Atlanterhavsveien)- fascynujące zjawisko, wijące się pośród wygładzonych przez wodę nagich wysepek i szkierów aż do paszczy oceanu. Odwiedzamy też Kristiansund, kolorowe miasteczko na wybrzeżu. Następnym celem jest najbardziej znana atrakcja przyrodnicza Norwegii - Geiranger i fiord Geirangerfjorden.

Ze szczytu Drogi Orłów (Ornevegen) rozciąga się fantastyczny widok, który zmusza do zatrzymania, zanim zjedziemy w dół do wsi i fiordu, z jego wspaniałymi wodospadami i opuszczonymi górskimi zagrodami. Dalej skieruj się na drogę Geirangervegen, prowadzącą w górę, zatrzymaj się na Flydalsjuvet i po raz ostatni zerknij na Geirangerfjorden, zanim udasz się dalej w kierunku szczytu Dalsnibba (1476 m n.p.m.). W słonecznym dniu widok stąd jest niepowtarzalny. Masz czas, by na chwilę zboczyć z trasy? Pojedź drogą Gamle Strynfjellsveg (Narodowa Trasa Turystyczna) lub zrób wycieczkę do Jostedalsbreen i popróbuj spaceru po lodowcu. Dalej droga wiedzie do Lom, wzdłuż parku narodowego Jotunheimen, przez pasmo górskie Sognefjellet (Narodowa Trasa Turystyczna) do Sogndal. Następnie udaj się promem do Lardal i najdłuższym na świecie tunelem o długości 24,5 km do Aurland i Flam. Skorzystaj z wycieczki kolejką Flamsbana, znanej szeroko jako jeden z najbardziej na świecie fantastycznych odcinków kolei. Podróż kontynuujemy w kierunku Gudvangen i pięknego fiordu Naroyfjorden, a następnie z powrotem do Bergen.

Mroźna Północ

(źródło: www.gazeta.pl/turystyka)

Jest tak wiele miejsc do zobaczenia. Ale nigdzie nie jest tak, jak tutaj.

Tak daleko na północy wszystko jest inne. Noce są tak migocząco jasne, jak letnie dni. A zimą na niebie pojawia się pulsujący blask zorzy polarnej. Ta kraina nie przypomina żadnej innej. I wcale nie jesteśmy tak daleko, jak ci się wydaje!

Na 71 stopniu szerokości geograficznej północnej kontynent europejski styka się z surowym i pełnym dramaturgii Morzem Barentsa. Tu jest koniec świata, a przylądek Nordkapp stoi jak wieczny strażnik tego arktycznego morza. Ostatni skrawek stałego lądu i przypuszczalnie ostatni przystanek w pełnej wspomnień podróży przez piękną i nieznaną krainę.

A co zobaczyłeś po drodze? Tajemnicze i magiczne góry w Nordland, zabarwione tym samym słońcem, świecącym o północy, które kiedyś utworzyło je z ogromnego trolla. Spacerowałeś po krystalicznie białych plażach, spoglądając jednocześnie na zieleń oceanu? Złowiłeś dużego dorsza i gotowałeś zupę rybną w środku nocy? Wypłynąłeś łodzią, by zobaczyć bawiące się wieloryby?

Widziałeś silny prąd Saltstraumen lub zasnąłeś w miękkim łóżku w dawnej chatce rybackiej, kołysany falami i szumem wiatru? Jadłeś suszoną rybę siedząc na spokojnym nabrzeżu, nie myśląc o niczym szczególnym? A może widziałeś stado reniferów przy drodze lub dowiedziałeś się czegoś więcej o kulturze Saamów?

Jeżeli nie doświadczyłeś którejś z tych rzeczy, mamy nadzieję, że to zrobisz. Życie jest zbyt krótkie, by z niego nie korzystać.

Norwegia Północna/arktyczna

Przylądek Północny (Nordkapp) - 71 0 szerokości geograficznej północnej

Przylądek Północny jest najbardziej na północ wysuniętym miejscem w Europie i monumentalnym zjawiskiem, z fascynującym widokiem z 307 metrów na Ocean Atlantycki. Pierwszym turystą, który dotarł tak daleko na północ był włoski ksiądz i naukowiec Francesco Negri, który odwiedził płaskowyż w 1664 roku, przebywając setki mil drogą morską, pieszo i konno. Na szczęście udało mu się odnaleźć to "najbardziej ekscytujące miejsce na ziemii".

Kraina Saamów

W Norwegii Północnej znajdziesz pierwotnych mieszkańców Skandynawii, najłatwiej rozpoznawalnych po kolorowych strojach narodowych. Saamowie to naród zamieszkujący obszar czterech krajów: Norwegii, Szwecji, Finlandii i Rosji. W języku Saamów kraina ta nazywana jest Sápmi.

Muzyka, rękodzieło i wierzenia Saamów są ściśle związane z naturą - można ich doświadczyć w wielu miejscach w Norwegii Północnej.

Ogród zoologiczny inny niż wszystkie

Polarne Zoo znajduje się w okręgu Troms, przy trasie E6 i jest najbardziej na północ położonym ogrodem zoologicznym. Tutaj ty sam musisz poszukać zwierząt. Możesz zobaczyć niedźwiedzia, woła piżmowego, rysia, łosia, wilka i renifera w ich naturalnym środowisku. Czynne cały rok.

Harstad

Ośrodek kulturalny na północy z bogatą historią i tradycjami od czasów wikingów po współczesność. Kościół Trondenes kirke i szkuner Anna Rogde są przykładami dawnej kultury.

Tromso - ciepła brama do Morza Arktycznego

Największe miasto w północnej Norwegii, tętniące życiem i pełne przyjaznych mieszkańców. Sztuka i obiekty kultury o międzynarodowym znaczeniu stykają się z historią i lokalną tradycją na nabrzeżu, w górach i w mieście. Są tu także możliwości zorganizowania wielorybiego safari.

Lofoty

Lofoty to magiczne królestwo wysp, stwarzające liczne możliwości różnorodnych atrakcji turystycznych. Zbocz z trasy, by zobaczyć te wszystkie maleńkie, malownicze osady rybackie. Koniecznie przyjedź zimą i skosztuj życia podczas największego na świecie połowu dorsza. Zamieszkaj w dawnej chatce rybackiej i zobacz, jak dorsze są wieszane na stelażach do ich suszenia, według pradawnej tradycji. W miejscowości Borg znajdziesz muzeum wikingów Lofotr i największy dom wodza z czasów wikingów, jaki znaleziono do tej pory.

Prąd Saltstraumen

Saltstraumen niedaleko Bodo jest najsilniejszym na świecie prądem pływowym, z wirami, mogącymi osiągać średnice nawet do 10 metrów i głębokość 4-5 metrów. Prąd cieszy się światową sławą jako wędkarskie eldorado na czarniaka, dorsza, zębacza i kulbaka. Tu został złowiony na wędkę największy na świecie czarniak (22,7 kg).

Svalbard - perła Arktyki

Archipelag Svalbard ma nieodpartą siłę przyciągania ludzi z całego świata. Przyroda Svalbardu jest potężna i unikatowa, z bogatym, jak na warunki arktyczne, światem zwierząt, roślin i ptaków. Arktyczne światło jest fascynujące i niezapomniane, niezależnie od tego, czy są to białe noce, czy noc polarna.

Propozycja wycieczki objazdowej

Rozpocznij, jadąc wzdłuż jednego z piękniejszych odcinków wybrzeża na świecie, ze spiczastymi niczym Alpy nadbrzeżnymi górami i osłoniętymi zatokami ze wspaniałymi piaszczystymi plażami. Kieruj się drogą Kystriksveien (Rv.17) na północ okręgu Helgeland - najbardziej obfitującej w wyspy części Norwegii. Zachęcamy do zboczenia z trasy i odwiedzenia pełnych życia społeczności na wyspach, np. Vega (na liście Światowego Dziedzictwa Kultury) lub Lovund. Następnie przekraczasz Koło Podbiegunowe i jesteś w "Królestwie Północnego Słońca". Po wizycie na lodowcu Svartisen dojeżdżasz do Saltstraumen, najsilniejszego na świecie prądu pływowego. Podróż wiedzie dalej do nowoczesnego miasta Bodo, położonego w obramowaniu fantastycznego nadmorskiego krajobrazu. Stąd udajemy się promem na Lofoty. Powoli wyłania się pełna dramaturgii ściana Lofotów (Lofotveggen), z górami, opadającymi wprost do morza. Lofoty są magicznym królestwem wysp, z bogatą historią i prężną społecznością rybacką. Jadąc dalej na północ docierasz do archipelagu Vesteralen, gdzie najdalej w paszczy oceanu położona jest wyspa Andoya, najbardziej na północ wysunięte miejsce, gdzie można spotkać kaszalota. Wybierz się na wielorybie safari, by z bliska zobaczyć ogromne młode samce wielorybów. Latem z Andoya kursuje prom na wyspę Senja. Przyroda na Senja uderza ze swych wspaniałych plaż i poszarpanych skał, opadających stromo do morza. Doskonałe warunki do wędrówek pieszych oraz wędkowania, zarówno w morzu, jak i w rzekach. Z Senja możesz popłynąć promem do Tromso. Stamtąd możesz kontynuować podróż na północ do Lyngen i podziwiać urocze góry Lyngalpene z promu przez fiord Lyngenfjorden lub też zrobić przerwę i wybrać się na pieszą wędrówkę. W Północnym Troms możesz sobie zrobić wycieczkę tradycyjnymi łodziami rzecznymi po rzece Reisaelva aż do wodospadu Mollisfossen. Droga E6 wiedzie dalej do miejscowości Alta w okręgu Finnmark. Możesz tu zajrzeć do Alta Canyon, największego kanionu w Europie Północnej. Odwiedź także Alta Museum. Znajdziesz tam unikalne ryty naskalne. Z Alta droga wiedzie na północ do jednego z najsłynniejszych na świecie celów podróży, Przylądka Północnego (Nordkapp), najbardziej na północ wysuniętego krańca Europy - 710 10` 21" szerokości geograficznej północnej. Na Przylądku Północnym "białe noce" występują od połowy maja do końca lipca. Jeżeli dotrzesz do Karasjok, zaprasza cię Sápmi, park kultury Saamów, ukazujący ich żywą kulturę oraz historię. Trasa wiedzie dalej przez równinę Finnmarksvidda do Kautokeino. To także ośrodek tej nietypowej i egzotycznej kultury. Piękny widok na osadę rozciąga się z Juhl's Silvergallery. Duży i różnorodny obiekt, dzieło życia jednej rodziny!

A potem ponownie do Alta. Stamtąd wybieramy drogę E6, wiodącą na południe. Wzdłuż E6 znajdziesz wiele obszarów dzikiej przyrody, między innymi w dwóch parkach narodowych w Nodreisa i Malselv, z ogromną ofertą pieszych wędrówek. Wodospad Malselvfossen znany jest z bogactwa łososi i najdłuższych w Europie Północnej "schodów" dla łososi. Trochę bardziej na południe leży Polarne Zoo, najbardziej na północ położone Zoo na świecie. W drodze na południe ponownie przekraczamy Koło Podbiegunowe. Centrum Koła Podbiegunowego (Polarsirkelsenter) położone jest przy trasie E6, w górach Saltfjellet i jest naturalnym miejscem postoju dla wszystkich tędy przejeżdżających. Miasto Mo i Rana znane jest ze swoich grot i formacji skalnych. Absolutnie nie do pominięcia jest także Mosjoen z piękną ulicą Sjogata, z malowniczą drewnianą zabudową. Udanej podróży!

Planowane wyprawy!!!

maj 2013 - Skutvik, Vestfjorden

(10 dni na miejscu)

pozostało 6 wolnych miejsc!!

01.06-10.06.2012 Skutvik, Vestfjorden

(10 dni na miejscu)

  • dom dla 8 osób, 4 sypialnie, 2 łazienki, sauna oraz apartament dla 4 osób, kuchnia, łazienka,
  • 3 łodzie wędkarskie 18-22' z silnikami 18-27 KM Diesel, echosondami, GPS i plotterem,
  • ubezpieczenie zdrowotne Warta Travel

BRAK MIEJSC, cena 3650 NOK/os.

Fantastyczne miejsce, można się zadorszować do bólu ramion no i brania halibutów... bezcenne :-)

Do ceny należy doliczyć koszty dojazdu i noclegu w trasie.

Oczywiście są wolne miejsca na wyspie Byrknessoy, o której piszemy w Aktualnościach.

Nasze Galerie

Norwegia w skrócie

  • Stolica: Oslo
  • Ważniejsze miasta: Trondheim, Bergen, Stavanger, Tromsø, Drammen, Fredrikstad, Molde, Lillestrøm, Kristiansand, Kristiansund, Narwik
  • Obszar: 323 878 km2
  • Długość granic z sąsiadami: Szwecja 1619 km, Finlandia 727 km, Rosja 196 km
  • Ludność: 4 641 500
  • Gęstość zaludnienia: 14 osób / km2
  • Kobiety / Mężczyżni: 50.5% / 49.5%
  • Średnia długość życia: 76.78 lat mężczyźni/82.17 lat kobiety
  • Języki: bokmål („język książkowy”), nynorsk („język nowonorweski”), mniejszości fińskie i saami
  • Religia: kościół norweski 85.7%, zielonoświątkowcy 1%, romańsko-katolickie 1%, inne chrześcijańskie 2,4%, islam 1,8%, inne 8,1%
  • Ustrój: monarchia konstytucyjna
  • Waluta: korona norweska (NOK)
  • Strefa czasowa: UTC +1, latem +2
  • Kod samochodowy: N
  • dopuszczalne prędkości na drodze:
    - teren zabudowany 50 km/h
    - teren niezabudowany 80-90 km/h
    - autostrada 90-120 km/h
  • Domena internetowa: no .sj .bv
  • Numer kierunkowy: +47
  • adres Polskiej ambasady:
    Olav Kyrres Plass 1
    0244 Oslo
    tel: /+47/ 24 110 850/851/852
    fax: /+47/ 22 44 48 39
    e-mail: ambpol@online.no
  • Norwegia nie jest członkiem UE. Podpisała jednak układ z Schengen. Walutą jest korona norweska (NOK). To bardzo drogi kraj. Oto garść przykładowych cen w przeliczeniu na "nasze"... *cukier - 7 zł/kg *chleb – 5-15 zł *krewetki w supermarkecie - 10 zł/kg *wędzone mięso wieloryba - 150 zł/kg *kanapka z owocami morza na targu rybnym - 20 zł *masło - 12 zł/0.5kg *mleko - 6 zł *stockfish - 180 zł/kg *ziemniaki – 2-4 zł/kg *piwo w pubie – 30-40zł *piwo w markecie – 12-15 zł *wódka "Wyborowa" 1 litr – 120 zł *multiplikator ABU Ambassadeur 10000 BG – 5000 zł (!) *Spining Browning 2.90 m, cw. 15-50 g, IM 9 – 300 zł *Pilkery – 30-40 zł *Plecionka – 100-150 zł/274 m
  • Norwegowie to naród, który zamieszkuje głównie wybrzeża i ściśle związany jest z morzem. To właśnie tam Norwegowie skupiają swoje życie i kultywują wieloletnie tradycje. Od średniowiecza ważny towar eksportowy Norwegii stanowią ryby. W końcu XVII w. zaczął rozwijać się tu przemysł stoczniowy, który wraz z rybołówstwem odgrywa znaczącą rolę w rozwoju gospodarki kraju. Norwegia posiada jedną z najnowocześniejszych flot handlowych na świecie, a odkąd w latach 60-tych odkryto złoża ropy naftowej jest ona także jednym z czołowych eksporterów tego surowca. Większość energii elektrycznej pozyskiwana jest w Norwegii z licznie występujących i wartkich rzek a rozległe lasy dostarczają duże ilości drewna do produkcji mebli, celulozy oraz służą jako materiał eksportowy do innych krajów.
  • Norwegia - rozciąga się po obu stronach koła podbiegunowego północnego i to właśnie na jej terytorium znajduje się najbardziej wysunięty na północ Przylądek Północny Nordkap. Region ten to nieustanny dzień porą letnią "białe noce" oraz panujące ciemności w okresie zimowym. Linia brzegowa Norwegii jest bardzo urozmaicona, wraz z wcinającymi się w ląd zatokami zwanymi fiordami. Fiordy tworzą naturalne porty, które są oddzielone od otwartego morza łańcuchem wysp. Mają od kilkunastu do 200 km długości, są niewyobrażalnie głębokie.